Lekarze specjalizują się w różnych dziedzinach. Jedną ze specjalizacji jest ORTOPEDIA. Czy wiesz czym zajmuje się ortopeda a czym traumatolog? Co robi? Jak wygląda jego szkolenie? Co robi rezydent a co specjalista? Przytaczam definicje zassane z internetu i omawiam jak to wygląda z mojej perspektywy.

Jeśli wolaisz przeczytać co mam do powiedzenia, to poniżej zamieszczam pełny transkrypt tego co mówię, oraz możesz pobrać go w formie PDF. A jeśli lubisz patrzeć na tego kto do Ciebie mówi, możesz również odpalić nagranie na moim kanale na Youtube  OMP #006

To jest podcast ORTOPEDIA – MOJA PASJA. Odcinek szósty

Ktoś powie, że to oczywiste, inny zawaha się, a kolejny w ogóle nie będzie wiedział co to za specjalizacja. A Ty wiesz? Jeśli tak, to masz wolne i słyszymy się w przyszłym tygodniu. JJeśli jednak masz wątpliwości, albo nie jesteś w stanie wydusić z siebie więcej niż 3 zdania o ortopedii, to nie wyłączaj odbiornika!

Intro:

Cześć. Witam Cię bardzo serdecznie w pierwszym odcinku podcastu Ortopedia Moja Pasja. Ja nazywam się Michał Drwięga, jestem ortopedą, a w podcaście omawiam problemy ortopedyczne, pokazuje jak pracuje, czym kieruję się proponując konkretny sposób leczenia oraz jakie są jego alternatywy i możliwe powikłania. Jeśli interesujesz się ortopedią, szukasz rozwiązania swojego problemu po urazie, miałeś kontuzję lub jesteś z drugiej strony barykady i uczysz się ortopedii – koniecznie wysłuchaj tej audycji!

Wstęp:

Cześć.

Siedziałem sobie ostatnio przed komputerm i pisałem zajawkę kursu ortopedycznego, który niebawem będę prowadził. Całość zawarłem w 2 zdaniach i jakoś czułem niedostyt, więc pisałem dalej. Potem to przerobiłem, dodałem jakiś punkty i wyszło pół strony – no to teraz za dużo. Pomyślałem więc, że zamiast zajawki, zrobię wpis na blogu. No ale jak na wpis to te pół strony trochę mało.. No to zacząłem pisać dalej. Jak już miałem prawie całą stronę to stwierdziłem, że chyba właśnie opisuję codzienną pracę ortopedy i że wyjdzie fajny wpis, chociaż pisania jeszcze dużo. Koniec końców stwierdziłem, że nie chce mi się tego wszystkiego pisać i że skoro już mam cały sprzęt do nagrywania, to po prostu to powiem! No, ale, że już tam coś napisałem, to ostrzegam, że część przeczytam.

Definicja 1

Sprawdziłem co dr Google mówi o ortopedii. Hasło: „czym zajmuje się ortopeda traumatolog”. W pierszej kolejności pojawił się portal poradnikzdrowie.pl. Co tam ciekawego napisali? No to czytam: „Lekarz ortopeda zajmuje się diagnozowaniem i leczeniem chorób bądź urazów, które są związane z narządem ruchu. Ortopedia obejmuje nie tylko dolegliwości wynikające z nieprawidłowego funkcjonowania układu szkieletowego (bez kości czaszki), ale dotyczy też wszelkich zaburzeń w obrębie więzadeł, stawów, mięśni, ścięgien czy nerwów”.  W sumie nieźle. Jest o diagnozowaniu i leczeniu, piszą o kościach, więzadłach i mięśniach i o czym tam jeszcze ….a  o stawach. No ale to nie jedyny portal.

Definicja 2

Druga wyświetliła się stronazdrowia.pl. „Ortopeda Traumatolog to lekarz medycyny”  (chyba już takiego zwrotu nie stosujemy – lekarz medycyny. Ktoś to kiedyś zanegował, bo to tak jakby lekarz leczył medycynę. I może nawet przydałoby się tej medycynie, ale nazwa nietrafiona. W każdym razie na dyplomie który uzyskuje się kończąc uczelnię widnieje po prostu LEKARZ). Czyli dalej..  lekarz, który zajmuje się diagnostyką, różnicowaniem i leczeniem wad rozwojowych oraz schorzeń związanych z nieprawidłowym funkcjonowaniem narządu ruchu. – brzmi groźnie –  Dotyczą one zwłaszcza uszkodzeń kończyn oraz kręgosłupa po urazach. Leczenie może przyjmować zarówno charakter operacyjny, jak i zachowawczy. Ortopedia stanowi jedną z podstawowych specjalności lekarskich. Potocznie specjalista tej dziedziny jest określany przez pacjentów jako lekarz od kości. Taka nazwa ma związek z tym, że najczęściej zgłaszają się oni do gabinetu w związku z bólem odczuwanym właśnie w kościach. JO to na końcu dobre. „Ból odczuwany w kościach” – bardzo mi się podoba. Faktycznie czasem ktoś mówi – panie doktorze łamie mnie w kościach J. Może od razu odniosę się to tego fragmentu: „ta, ta, ta… dotyczą uszkodzeń kończyn oraz kręgosłupa”.  To oczywiście prawda, ale jak to z prawdami bywa, można podyskutować. Mam na myśli mianowicie to, że tak się dzieje (ale podkreślam, że to moje osobiste spostrzeżenie), że w Polsce ortopedzi zajmują się albo kończynami albo kręgosłupami. Czyli albo, albo. Zresztą znakomita większość ortopedów zajmuje się kończynami, a jak już któryś dotyka kręgosłupa, to zazwyczaj na kończynę nie spojrzy. Tak, tak, są wyjątki, znam nawet takiego jednego co jeździ na rowerze, który nie ma problemu ani z kolanem ani z kręgosłupem. Ale prawda jest taka, że kręgosłupami raczej zajmują się ortopedzi zdeklarowani w tym kierunku albo … uwaga…neurochirurdzy.  Tak, właśnie, neurochirurdzy. W sumie dużo tam w tym kręgosłupie nerwów, a ortopedzi to za nerwami nie przepadają – może to dla tego. Jest taki kawał, kiedy dwóch ortopedów operuje skomplikowane złamanie i jeden się pyta drugiego „ widzisz gdzieś nerw?” „ nie” pada odpowiedź … a on nas na pewno widzi. Tak, lepiej go widzieć niż nie. No więc kręgosłupy bardziej neurochirurdzy.

Definicja 3

Co tam dalej…. Hellozdrowie.pl czytamy:  „Lekarz ortopeda, traumatolog diagnozuje i ustala leczenie wszelkich chorób oraz tymczasowych zaburzeń pourazowych związanych z narządami układu ruchu, prowadzi także postępowanie profilaktyczne występowania i nawrotów patologii w tym zakresie. Tylko ortopeda prywatny nie wymaga skierowania na konsultacje.Tu mamy coś o profilaktyce – fajnie.  A co z tym skierowaniem?  „Prywatny nie wymaga skierowania” to wiadomo. Czyli jak chcesz się dostać do ortopedy w NFZ-cie to trzeba mieć skierowanie. A do kogo nie trzeba? Na stronie nfz.gov.pl (listopad 2019r) czytamy, że nie potrzeba do lekarza pierwszego kontaktu, ginekologa, onkologa, psychiatry, wenerologa, dentysty. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie to nawet trochę zaskakujące. Myślałem, że do okulisty też nie trzeba, bo kiedyś nie było potrzebne mianowicie do 2015r. Od tej pory też potrzeba. A jak sobie złamiesz nogę? Wtedy nie potrzeba skierowania, bo jest to sytuacja nagła i wtedy zgłaszasz się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Ale jest też zapis, kto nie musi mieć skierowania do specjalisty: inwalidzi, osoby represjonowane, kombatanci, chorzy na gruźlicę, zakażeni wirusem HIV, uzależnieni od alkoholu w zakresie lecznictwa odwykowego oraz żołnierze w zakresie leczenia urazów doznanych podczas działań poza granicami kraju.

Definicja 4

Dobra, ale może wrócę jeszcze do naszych definicji. Mam jeszcze jedną. Portal zdrowie.tvn.pl  Ortopeda traumatolog to lekarz, który zajmuje się zagadnieniami związanymi z diagnozowaniem, leczeniem i rehabilitacją chorób z zakresu narządu ruchu, czyli kości, stawów i mięśni. Pierwszy raz pojawiło się coś o rehabilitacji. Rehabilitacja jest nierozłączną z ortopedią dziedziną. Leczenie zachowawcze to przede wszystkim rehabilitacja a prawie każda operacja wymaga potem od pacjenta rehabilitacji. Stąd też ortopeda musi znać się na rehabilitacji. Nie to żeby sam rehabilitował, ale musi wiedzieć jakie są metody, możliwości i kiedy co zlecić. Nie jest to oczywiste, bo często ortopedzi wyręczani są przez lekarzy rehabilitacji. Wtedy ortopeda kieruje do lekarza rehabilitacji a ten dalej planuje leczenie. Ja akurat całe życie pracowałem w ośrodku, w którym nie było lekarza rehabilitacji i to my ortopedzi decydowaliśmy co pacjent potrzebuje i współpracowaliśmy pod tym kątem bezpośrednio z fizjoterapeutami. Podsumuję. Cztery definicje które mówią o diagnozowaniu, leczeniu, rehabilitacji i profilaktyce chorób/urazów kości, stawów i mięśni.  No niby się zgadza, gdyby nie to, że to bardzo ogólne podejście do tego co taki ortopeda naprawdę robi.

Mój punkt widzenia rezydenta

Spróbuję opowiedzieć krótko co z mojej perspektywy robi ortopeda i jak wygląda jego praca, przy czym od razu mówię, że może to nie dotyczyć całej populacji ortopedów polskich, z racji specyfiki miejsca w którym się ortopedycznie wychowałem. Był to ośrodek prywatny, zresztą pierwszy szpital ortopedyczny w Polsce, a ja jako pierwszy w Polsce zdałem egzamin specjalizacyjny po odbyciu całości szkolenia tylko i wyłącznie w ośrodku prywatnym.   Bycie ortopedą zaczyna się od właśnie takiego szkolenia.  Nie robi się tego tak hop siup, bo całość szkolenia, wszystkie kursy i staże trwają łącznie 313tyg i 2 dni – to ponad 6 lat! Z jednej strony to krótko jak na wiedzę i umiejętności które trzeba w tym czasie zdobyć, z drugiej strony trzeba pamiętać, że lekarz rozpoczynający rezydenturę jest już po 6 latach studiów i ponad roku stażu podyplomowego. Czyli aby zostać samodzielnym ortopedą (a umówmy się, że taki świeżo upieczony ortopeda jest już całkowicie samodzielny) nauka trwa najmniej 13 lat. To dużo, większość dziedzin naszego życia, po 13 latach od rozpoczęcia studiów pozwala być już wysokiej klasy doświadczonym specjalistą w swojej dziedzinie. A tu dopiero począteczek drogi.

W takim razie pytam. Czy rezydent diagnozuje, leczy, rehabilituje i prowadzi profilaktykę?  Trochę tak, w ograniczonym zakresie i oczywiście pod nadzorem swojego opiekuna specjalizacji. Czy tylko to robi? Oczywiście nie. Pierwsze lata nauki rezydent ortopeda spędza przede wszystkim „trzymając haki” na bloku, jak się trafi ambitny to może „popatrzy w pole” –  operacyjne dla niewtajemniczonych, siedzi w papierach, wypełniając stosy dokumentacji i dyżuruje gdzie ma namiastkę kontaktu z traumatologią czyli urazami – chociaż pewnie lepiej jak by miał kontakt z pacjentem a nie z urazem. Na dyżurze faktycznie może trochę podiagnozować i poleczyć, chociaż wieczny brak czasu dla pacjenta na takich ostrych dyżurach zazwyczaj kończy się oceną rentgena czy nie ma złamania i zabezpieczeniem chorego w gipsie lub nie. Co on tam jeszcze robi? Musi odbyć wszystkie kursy i staże które są zazwyczaj poza macierzystą jednostką i to jest akurat fajne, bo poznaje się ciekawych ludzi, inne podejście do tematu i ma się trochę odskoczni od codziennego kieratu. Taki rezydent robi jeszcze prezentacje, przede wszystkim dla swojego szefa. Wyszukuje pacjentów, sprawdza jakieś badania, czyta zapisy historii choroby, żeby znaleźć jakieś prawidłowości i ocenia coś retrospektywnie lub prowadzi badanie prospektywne jeśli ośrodek jest bardziej naukowo nastawiony. Tak, te prezentacje to sporo czasu zajmują, pamiętam to jeszcze. Z prezentacjami wiążą się kongresy, zjazdy czy sympozja. I na tych spotkaniach rezydent czasem tylko jest, czasem coś szykuje swojemu szefowi który występuje a czasem sam ma szansę wystąpić jeśli ktoś go wypchnie. Podsumowując, specjalizant głównie siedzi przy komputerze i albo wypełnia historię choroby, albo wypisuje kartę ambulatoryjną, albo zgłębia tajniki PowerPointa lub Keynota. Przyznasz, że tego nie było w definicjach przytoczonych wcześniej.

Mój punkt widzenia specjalisty

Trochę inaczej wygląda sytuacja takiego rasowego Specjalisty Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu. Ortopedii i Traumatologii. Te dwie dziedziny posiadamy w komplecie. I można być czasem bardziej traumatologiem a czasem bardziej ortopedą. Traumatolog będzie leczył uszkodzenia związane ze stosunkowo nieodległym urazem. A więc przede wszystkim świeże złamania czasem zerwania ścięgien a już rzadziej innych tkanek. Ortopeda z kolei zajmie się uszkodzeniami powstałymi na bazie przeciążeń i zużycia oraz następstwami niedoskonałego leczenia świeżych urazów. Diagnozuje, leczy i rehabilituje? Naturalnie tak.  Prowadzi profilaktykę? To różnie. Diagnostyka to przede wszystkim dokładny wywiad z pacjentem, bo po samym wywiadzie można już bardzo dużo podejrzewać. Zaczynamy więc od spędzania długich godzin w gabinecie i konsultowania pacjentów. Z jednej strony do fajnie porozmawiać z ludźmi, z drugiej strony trzeba wykazywać się nie lada odpornością psychiczna, bo po całym dniu słuchania o nieszczęściach ludzkich, naprawdę można się załamać. Przy okazji trzeba być psychologiem, bo w tych wszystkich nieszczęściach, nasi drodzy pacjenci, również czasem nie radzą sobie z emocjami. Nagrodą jest to, kiedy wyleczony pacjent potrafi przyjść na wizytę, tylko po to, aby powiedzieć, że wszystko jest super i że właśnie wrócił z mega wyjazdu sportowego i wszystko idealnie działało. Jak już z pacjentem pogadamy to musimy go zbadać. To bardzo ważny element. Z pomocą przychodzą również obrazki – rezonans magnetyczny, usg, tomografia, scyntygrafia i inne, dzięki którym ostatecznie uda się lub nie postawić ostateczną diagnozę. Tutaj stajemy się również radiologami. Co prawda prawnie obowiązuje nas głównie opis badania, jednak w praktyce obrazki trzeba również samemu pooglądać, ocenić RTG, przyjrzeć się badaniu rezonansem. Musimy to umieć, bo część pacjentów robiąc badanie prywatnie przychodzi na konsultację, zanim dostanie opis tego badania. No i fizycznie takiego opisu nie ma. Poza tym, nawet jeśli jest, to radiolog ma bardzo trudne zadanie, ze względu na to, że ocenia badania posiadając bardzo ograniczone informacje na temat pacjenta i jego dolegliwości. Inaczej patrzy się na badania, w kontekście konkretnego miejsca bólu czy innych objawów klinicznych.  A jak już się ma diagnozę, to potem jest jakoś łatwiej. Jak się wie co poleczyć, to zazwyczaj da się znaleźć sposób leczenia. Tutaj ortopeda może proponować leczenie zachowawcze – innymi słowy nie bierze noża w rękę. Proponuje ortezy, wkładki, unieruchomienia, fizjoterapię, fizykoterapię. Leki jakieś? Tych leków to na szczęście w ortopedii nie ma za wiele. Nie to co na internie. Tu wystarczą dwa ulubione przeciwzapalne, jakiś przeciwbólowy, przeciwzakrzepowy, witamina D, coś w cudzysłowiu „na stawy” i już. Nieco bardziej inwazyjnym postępowaniem mogą być wykonywane różnego rodzaju zastrzyki. Mogą to być np. różne smarowidła podawane do konkretnego stawu. Ale również, coraz powszechniej w użyciu są terapie bardziej lub mniej regenerujące. Mówię tu o czynnikach wzrostu, komórkach macierzystych czy białkach autologicznych. Takie terapie wykonuję się ambulatoryjnie w gabinecie , w idealnym świecie pod kontrolą USG. No i wreszcie dochodzimy do leczenia operacyjnego. Części uszkodzeń nie da się „zaleczyć” i jeśli nie zoperujemy ich, poprawy nie będzie. Blok operacyjny w szpitalu to takie państwo w państwie. Dosyć mocno odizolowana przestrzeń. Wyobraźcie sobie, że pracujący tam personel taki jak anestezjolodzy, instrumentariuszki, anestetyczki czy cały personel pomocniczy, często w całym szpitalu zna tylko siebie. Nikt ich nigdy nie widział na zewnątrz. A na nawet jak widział to i tak nie poznał, bo zawsze wszyscy w maskach JW ten świat wmieszani są również rezydenci i ortopedzi. Dawniej, jeszcze jako specjalizant, kiedy szedłem na blok, to miałem wrażenie że nurkuję. Nabierałem powietrza przed wejściem, potem coś się działo cały dzień, a po wyjściu powietrze wypuszczałem. A w międzyczasie często nie było czasu żeby się napić, zjeść czy choćby wysikać się. Kolejnym miejscem gdzie przebywa ortopeda jest oddział. Z chorym trzeba pogadać, zmienić opatrunki, zlecić  dodatkowe badania, znowu opisać wszystko a na koniec zrobić wypis. Sprawność szybkiego pisania naprawdę się przydaje. Wreszcie wychodzę poza szpital. Jadąc do domu ma czas oddzwonić do tych pacjentów którzy mają mój numer, nie dodzwonili się w ciągu dnia, a coś tam potrzebują. Jak już się uda dojechać do domu to skrzynce mailowej znajduje się kolejna dawka „króciutkich” pytań od pacjentów. Część pacjentów to Ci których operowałem a są z daleka i mają jakieś wątpliwości. Inni to tacy, którzy poszukują ratunku bo byli już wszędzie i nikt nie potrafi im pomóc , więc wysyłają kolejne maile z nadzieją na ratunek. Skrzynka wyczyszczona to czas na …… poczytanie literatury i przygotowanie się do kolejnych zabiegów, bo zawsze znajdzie się pacjent innych niż reszta, któremu proponujemy nową technikę, nowe rozwiązania, nowe podejście i trzeba się do tego solidnie przygotować.  A nawet jeśli pacjent tego nie wymusi, to i tak dobrze jest poczytać w jakim kierunku świat idzie, bo w ortopedii tak jak i w wielu innych dziedzinach naszego życia, nie da się stać w miejscu. Albo się człowiek rozwija albo uwstecznia. No i przychodzi weekend więc można pojechać gdzie??? Oczywiście na kongres, szkolenie lub inną konferencję. I pół biedy kiedy sami jedziemy się szkolić. Bo jak wymyśliliśmy, że to my będziemy szkolić czy wykładać, to oczywiście wcześniej znowu trzeba się do tego przygotować i stworzyć prezentacje lub może łatwiej użyć rezydenta do jej przygotowania.   Powiedziałem, że warto poczytać sobie wieczorkiem jakieś artykuły fachowe.  Artykuły, które ktoś, inny ortopeda napisał. Więc czemu samemu czegoś nie napisać? Tylko przed kolacją czy po?  No i teraz jeszcze wyobraź sobie doktora, który przy tym wszystkim zajmuje się dodatkowo konkretną grupą sportowców np. drużyną jakąś. No i musi tam do nich czasem pojechać. Rozumieć ich dyscyplinę, być z nimi kiedy tego potrzebują, wyskoczyć na tydzień na zgrupowanie lub zawody. Albo innego. Takiego, który wraca z roboty i siada, żeby zrobić sobie notatki do podcastu, a potem uruchamia swoje domowe studio, nagrywa wszystko, kompiluje, składa, przepisuje, umieszcza na hostingu, robi wpis na stronie i wrzuca na youtuba, żebyś mógł, jadą do pracy, posłuchać sobie fajnego nagrania o ortopedii. Co na to ich rodziny? Kiedy odrabiają razem lekcje, bawią się, wspólnie gdzieś jadą lub uprawiają sport. No oczywiście w międzyczasie!

Podsumowanie

No i dobrnąłem chyba do końca swojego wywodu, a zacząłem od chęci napisania zapowiedzi do kursu który prowadzę niedługo w weekend. Na kurs zapraszam oczywiście ortopedów. Będziemy szlifować techniki leczenia w artroskopii barku.

Jak zwykle zachęcam Cię do pozostawienia komentarza, albo na mojej stronie pod adresem www.drmick.pl/006 albo jeszcze lepiej na iTunes gdzie można znaleźć to nagranie, bo wtedy mam szansę na szerszy odbiór w przyszłości.

Jak zwykle na koniec życzę Ciwielu udanych, zdrowych i bezpiecznych aktywności sportowych. Do usłyszenia.

Michał Drwięga - ZnanyLekarz.pl